Portfolio fotografa ślubnego: zakazać czy pozwolić?

Ostatnio chyba jest jakaś moda na dziwne pytania zadawane bez najmniejszego zastanowienia.
Ostatnio kilka par czytających wstępną umowę stwierdziło ze zdumieniem:

“Panie Tomku a można zmienić §9?”

Podobne pytania mnie już nie dziwią i nie zaskakują.
Czym jest ten tajemniczy dziewiąty paragraf?

W skrócie jest to informacja o tym, że właścicielem praw autorskich do utworu jest jego twórca czyli fotograf ślubny.
Wiadomo prawa autorskie są niezbywalne i nie da się tego sprzedać, kupić. Ktoś jest czegoś autorem bądź nie jest.
W dalszej części tego paragrafu czytamy, że fotograf może umieścić powstałe zdjęcia na swojej autorskiej stronie w celach auto promocji swojej twórczości.
To chyba też nie ulega żadnej dyskusji – ktoś robi coś bardzo dobrze to chyba dobrze, że się nie wstydzi swojej pracy.
Oczywiście zastrzeżone jest w dalszej treści umowy, że zdjęcia nie będą wykorzystywane do celów komercyjnych (sprzedaż zdjęć, umieszczanie zdjęć w prasie, telewizji) bez wiedzy zamawiającego czyli Młodej Pary.

No dobra wszystko sobie wyjaśniliśmy szybko i gładko bez żadnych niedomówień.
Ale wciąż narzeczeni zadają to samo pytanie – i prośba o nie zamieszczanie zdjęć na swojej stronie internetowej.
No co ja mogę w takiej sytuacji zrobić? To, że każde zlecenie jest inne i do każdego podchodzę za każdym razem inaczej daje mi możliwość stałego rozwijania się. Każdy kolejny fotoreportaż ślubny jest lepszy od poprzedniego. To po pierwsze. Po drugie. To, że użyję tych zdjęć do promocji własnej twórczości jest jakoby wliczone w cenę usługi i jest to “wartość dodatkowa” ze zlecenia fotografii ślubnej.
W takim przypadku na pewno podnoszę koszt usługi na wykonanie zdjęć ślubnych, fotoreportażu ślubnego czy plenerowej sesji ślubnej. Ja sobie wyceniłem taką możliwość na minimum 600zł.

Czy to rekompensuje moją “stratę”? Niestety tylko częściowo. Ciągle zostaje niesmak. Czasami obawiam się, że mniej się staram podczas takich fotoreportaży. Nie wybieram już tak dokładnie ujęć i nie jestem tak skoncentrowany jak zazwyczaj. Nie ma tej presji “może to zdjęcie będzie TYM wyjątkowym co wygra wszystkie konkursy foto?”.

To jeszcze nic w porównaniu z tym co kłębi się w mojej głowie gdy coś takiego słyszę w słuchawce telefonu lub czytając email od potencjalnego klienta – tu powinienem raczej napisać klientki bo to kobiety w 99% szukają fotografa na swój ślub. Wracając do tych myśli. Automatycznie włącza się moja obrzydliwa wybujała fantazja:
“Boże jacy Oni muszą być paskudni…pewnie narzeczona gruba…”
oraz podobne :)

This entry was posted in Hobby i rozrywka, Moda i uroda and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.